Rozmowa Dnia Radio Imperium

Pan Aleksander Lubina to postać nietuzinkowa, mieszkaniec Ligoty Łabędzkiej, germanista, andragog, publicysta, pisarz, tłumacz, były nauczyciel akademicki, licealny i gimnazjalny. 15minut na antenie radia Imperium w Audycji „Rozmowa dnia” to zdecydowanie za mało by przedstawić w pełni swoje myśli dlatego jest nam niezmiernie miło, że Pan Aleksander poświęcił swój czas by w pełni przedstawić swoje zdanie na temat planowanych zmian we wsi Ligota Łabędzka i w Łabędach.
Zapraszamy do lektury.
 
Drogi Kulturowe
Rozmowa dnia radio Imperium, 9 sierpnia 2021,
prowadził red. Jarosław Sołtysek
 
Dla mnie nie jest istotna Ligota i nie Gliwice są istotne. Dla mnie liczą się mieszkanki i mieszkańcy Ligoty, Rzeczyc i Gliwic. Nie w przeszłości, nie w przyszłości, a wyłącznie w teraźniejszości, bo teraźniejszość niebawem będzie przeszłością – dokładnie tak! Teraźniejszość określa przyszłość.
 
Slogan Tu jest przyszłość jest nielogiczny, bo przyszłości nie ma, przyszłość będzie. Kto czytał Folwark zwierzęcy, ten wie. W czasach gomułkowskich wszędzie wisiały transparenty, mosty pomalowano i wiadukty: Budujemy lepszą przyszłość naszych dzieci! Marian Załucki stwierdził na scenie, że lepsza przyszłość naszych dzieci to dostatnio żyjący rodzice. Parafrazując: Zdrowie dzieci zależy od zdrowia rodziców, szczególnie od zdrowia matek! Także wyniki szkolne zależą przede wszystkim od zdrowia matek w okresie prenatalnym i później!
 
Szkody przez obecną strefę powodowane są między innymi hałasem i światłem, co dokumentują zdjęcia i filmy na stronie Łabędy nie fabryka.
Hałas jest przyczyną mizofonii, stres, niepokój/ rozdrażnienie, problemy z układem krążenia (tachykardia, zawroty głowy, duszność, męczliwość, nadciśnienie, choroba wieńcowa).
 
Światło (zanieczyszczenie światłem) to fotofobia, to stres, częste bóle głowy, zmęczenie, niepokój, bezsenność, to zmniejszenie wytwarzania melatoniny skutkujące rakiem piersi. Stres długotrwały/przewlekły prowadzi do osłabienia odporności, co może prowadzić do chorób psychosomatycznych. W szczególnych wypadkach prowadzi nawet do śmierci. Fabryka akumulatorów produkuje olbrzymie ilości CO2, a ten powoduje m.in. obrzmienie mózgu, szczególnie podatne są dzieci. Przy produkcji akumulatorów litowo-jonowych istnieje zagrożenie anomalią/zespołem Ebsteina – nieprawidłową budową zastawki trójdzielnej. Znów zagrożone są dzieci, których matki miały kontakt z litem w pierwszym trymestrze ciąży.
Przesada? 14 czerwca 2021 doktorat honoris causa Uniwersytetu Śląskiego odebrała pani doktor Jolanta Wadowska-Król, która w latach 1974-1981 także „przesadzała”, broniąc dzieci wokół Huty Metali Nieżelaznych w Szopienicach. Istnieje także zespół deficytu natury, stwierdził w 2005 Richard Louv – obcowanie z naturą wzmacnia odporność, wyostrza zmysły i inteligencję, a także poprawia zdrowie fizyczne i psychiczne. Brak natury powoduje ADHD, alergie, nadwagę, depresję. Podobne wyniki badań publikuje od lat neurolog prof. Manfred Spitzer. Ludzie przy strefie skarżą się na szklany pył w powietrzu, na chemiczne odory (szczególnie nocą), na monotonny hałas, na zalewanie domów, na rażące oświetlenie, na zmywanie ziemi z pól. Inwestycja ma być chińska. Obiegowa opinia o produktach chińskich jest niezbyt dobra. Już Mikołaj Kopernik pisał, że kiepski towar (pieniądz jest formą towaru) psuje jakość dobrego towaru. Chińczycy mają produkować akumulatory. Czy trudno zrobić kiepskie akumulatory?
Kto jest właścicielem gruntów, jaki status dróg? Kto to komu sprzedaje? Za ile? Czego oczekuje inwestor? Od kogo? Kto będzie pracował? Na granicy Gliwic stoją banery Wodzisławia werbujące do pracy w ich fabryce – 1000 miejsc.
 
Chińczycy plajtują w świecie – koncern HNA, Tsinghua Unigroup… Zadłużenie chińskich firm to 159,1 % pkb, Rosji 80,8%, – zadłużenie krajów porównywalnych z Chinami jest następujące: Indie 45,2 % pkb (1 380 004 ludności) Brazylia 43,6 (210 677 000 ludności), Indonezja 23,7 % pkb (267 670 000 ludności). Nie chcemy powtórki Jaworzna, gdzie nikt nie chce budynków po Chińczykach, a China Town straszy pustką jak koszary po sowietach. Rząd chiński już nie płaci długów plajtujący firm.
 
Korzyści Gliwic? Korzyści Ligoty i Rzeczyc? Nie znam analizy skutków ekonomicznych tej „inwestycji” Jakie zyski, jakie straty. Dochody lub straty z osławionej podstrefy ekonomicznej Gliwic owiane są tajemnicą, rachunek zysków i strat nieznany. Gliwice nie cierpią na bezrobocie, ta fabryka to żadna inwestycja. Inwestycja – w ujęciu ekonomicznym nakład gospodarczy poniesiony na utrzymanie, tworzenie lub zwiększanie kapitału (np. maszyn i urządzeń, budynków czy zapasów). Zgodnie z inną definicją inwestycja to wyrzeczenie się obecnych, pewnych korzyści na rzecz niepewnych korzyści w przyszłości.
 
Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego (pot. plan miejscowy, MPZP),to akt prawa miejscowego przyjmowany w formie uchwały rady gminy, określający przeznaczenie, warunki zagospodarowania i zabudowy terenu, a także rozmieszczenie inwestycji celu publicznego. Składa się z części tekstowej (uchwała) oraz graficznej (załącznik do uchwały). Należy przekonać radnych, że nie są Gliwicami, Rzeczycami lub Ligota, że mieszkają wśród nas. Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego opracowuje się na podstawie Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego (SUiKZP), najczęściej określane w skrócie jako studium uwarunkowań lub studium – dokument sporządzany dla całego obszaru gminy, określający w sposób ogólny politykę przestrzenną i lokalne zasady zagospodarowania. Pojęcie studium do systemu planistycznego wprowadziła ustawa o zagospodarowaniu przestrzennym z 1994. Studium jest podstawowym dokumentem kreującym politykę przestrzenną gminy. Obok miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego jest aktem planowania przestrzennego i w systemie planistycznym zaliczane jest do aktów planowania ogólnego. Nie jest aktem prawa miejscowego, a więc nie zawiera przepisów powszechnie obowiązujących i nie może być podstawą do wydania decyzji administracyjnych. Ma za to charakter aktu kierownictwa wewnętrznego, obowiązującego w systemie organów gminy. Wiąże wójta, burmistrza, prezydenta miasta przy sporządzaniu miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego i służy koordynacji ustaleń tych planów.
 
16.12.2010
5.3.5. Ligota Łabędzka Nazwy używane poprzednio: ELGUTH VON GRÖLING, KOZIBOREK, LIGOTA KRADZIEJOWSKA
Ogólna charakterystyka Zachowany w pełni układ ruralistyczny dawnej wsi (Koziborek) w typie ulicówki. Układ przestrzenny d. folwarku (Elguth von Gröling) zatarty z powodu wyburzeń. Układ komunikacyjny dróg doprowadzających do folwarku czytelny. Pełna dominacja nowej zabudowy zachowującej charakter regionalny. Założenie dworskie, w skład którego niegdyś wchodziły obok dworu park i folwark, położone jest na wschód od wsi. Istniejący do niedawna dwór został zbudowany na miejscu wcześniejszego w 1850 r. Sylweta wsi eksponowana z kierunku południowego (z drogi prowadzącej w kierunku Brzezinki) stanowi istotny element krajobrazu kulturowego. Obiekty o walorach kulturowych
1. Wykaz obiektów wskazanych do ujęcia w ewidencji zabytków: Obiekty architektury i budownictwa
Wartości kulturowe
ul. Słonecznikowa dwór 1850 ruina, lokalne
ul. Słonecznikowa spichlerz 1850 ruina, lokalne
ul. Słonecznikowa obora 1860 ruina, lokalne
ul. Szkolna kaplica p.w. Matki Boskiej Zielnej 1934 lokalne ul. Szkolna 55 willa l. 20 XX w. lokalne
Krzyże i kapliczki przydrożne:
ul. Szkolna kapliczka 4 ćw. XIX w.
Parki, cmentarze, aleje:
ul. Słonecznikowa park ok. 1850 r.
Stanowiska archeologiczne
Obszar 96-43 33 1 obozowisko mezolit 34 2 obozowisko mezolit 35 3 obozowisko mezolit 36 4 ślad osadnictwa ślad osadnictwa epoka kamienia wczesne średniowiecze 37 5 osada otwarta średniowiecze 38 6 ślad osadnictwa ślad osadnictwa epoka kamienia wczesne średniowiecze 39 7 cmentarzysko szkieletowe ? 40 8 obozowisko epoka kamienia 41 9 ślad osadnictwa ślad osadnictwa epoka kamienia wczesne średniowiecze 42 10 osada otwarta wczesne średniowiecze 43 11 ślad osadnictwa osada otwarta epoka kamienia średniowiecze 44 12 osada otwarta średniowiecze 45 13 ślad osadnictwa średniowiecze 46 14 ślad osadnictwa ślad osadnictwa pradzieje średniowiecze Strefy ochrony konserwatorskiej
Strefa „B” pośredniej ochrony konserwatorskiej, obejmująca obszar podlegający rygorom w zakresie utrzymania zasadniczych elementów rozplanowania istniejącej substancji o wartościach kulturowych oraz charakteru i skali nowej zabudowy:
– park w granicach ogrodzenia (działki). Obiekt bardzo zaniedbany. Konieczność przeprowadzenia prac sanitarnych i pielęgnacyjnych. Należy dążyć do przeprowadzenia pełnej rewaloryzacji parku w oparciu o specjalistyczne opracowanie.
 
Drogi jako wartość kulturowa!
Kultura? Droga kulturowa?
Oczywiście!
Droga kasztanowa:
Kasztanowiec to gatunek narażony na wymarcie w naturze według światowej czerwonej listy poblikowanej przez Międzynarodową Ochrony przyrody oraz czerwona listę drzew europejskich. Według Centralnego Rejestru Form Ochrony przyrody w kraju mamy 622 pomniki przyrody, a całe aleje objęte ochroną znajdują się w Szymanowie i Ruchocicach. Aleja prowadzi od pałacu Weltschków w Łabędach do dworu i parku (Pegeeru) w Ligocie Łabędzkiej. Czarna Droga (Via Negra) prowadzi od pałacu Weltschków w Łabędach do dóbr Ballestremów i dalej na Koźle i Wrocław. To średniowieczny trakt handlowy, biegnący równolegle do obecnej linii kolejowej Gliwice – Kędzierzyń – Brzeg/Legnica/Stronie Śląskie oraz równolegle do autostrady A4 zbudowanej w zasadzie po Via regia Wrocław – Kraków. Handlowano być może słynnym gliwickim chmielem, a zatrzymywano się w karczmie/gospodzie na Krdziejowie. Na południe od torów kolejowych widoczne są pozostałości grodów średniowiecznych (Łabędy/Ligota/Taciszów). Wzdłuż Czarnej Drogi na polach najprawdopodobniej spoczywają pamiątki przeszłości oraz szczątki ludzkie z czasów Piotra Własta, z czasów zakonu maltańskiego oraz wojen szwedzkich (krzyż szwedzki). Być może są tam wstydliwe pochówki z czasów bitwy z 4 maja 1921, po której zniknęło 100 wziętych do niewoli nieprzyjaciół. Pytania następne, to pytania o pochówki z czasów pracy przymusowej m.in. jeńców alianckich w łabędzkich zakładach Göringa, ale także o groby 1700 zamęczonych z czasów pracy niewolniczej przywiezionych tu już po wojnie Dolnoślązaków, bo to przecież sławetne Łabędy, gdzie z pobliskiej bocznicy wywieziono na Wschód 50 tysięcy chłopa z Górnego Śląska. Nie wiem, w ilu miejscach należy dokonać ekshumacji.
 
Ku granicy – Granica, to droga łącząca Kozi Borek z Czarną Drogą. Droga przy której rośnie okazały dąb. Dąb to święte drzewo Słowian, ale i Germanów – jednym i drugim nie wolno ich wycinać, bo to się mści, co opowiedział Edward Redliński w Konopielce. Słowianie to przyjaciele drzew – mistrzowie w obróbce drewna, leczą dzięki wiedzy i przyjaźni drzew. Drzewa to nasi bracia, starsi bracia. Wpierw dendro dopiero później andro. Mowa o tym w Genesis, w sagach, mitach, przypowieściach. Drzewa wiadomości…, złote drzewa. Drzewa to Tolkien… Kasztan jest w rodzinie buków, sztabki bukowe czytano – book, Buch, bukwa. Kto nie czyta, ten ginie… Ostatnia droga to droga krajowa 88 (DK88), zwana autobaną lub betonówką, budowana przez jeńców radzieckich (Ukraińców i Białorusinów) w latach 1941/2-1944, w jej pobliżu mogą znajdować się szczątki doczesne tych jeńców. http://www.gliwiczanie.pl/Albumy/cmentarze/brzezinka.htm Tak np. w 1948 r. na odległym od obozu polu jednego z mieszkańców Kozłowa odkryto w czasie orki masowy grób, w którym spoczywało 40 więźniów miejscowego obozu. Prochy ich ekshumowano i przeniesiono do wspólnej mogiły (…)
https://katowice.wyborcza.pl/katowice/7,35055,2731937.html W czasach archeologii powietrznej dokładne przebadanie tych terenów wydaje się być koniecznością. O wartości kulturowej naszych pól i dróg tak pisze profesor Leszek Drong, z Uniwersytetu Śląskiego:
Via Memoriae Śląskie drogi są wszędzie. Roznosimy pył naszych śląskich ścieżek po świecie, podróżując zaledwie za miedzę lub na jego krańce. Drogi – jedne obecne od wieków; inne wytyczone niedawno, przed momentem, na naszych oczach. Przed godziną wróciłem z długiego spaceru śladami Marianny Orańskiej po Międzygórzu, uroczej, zadbanej miejscowości górskiej położonej w Kotlinie Kłodzkiej. Moje przyzwyczajone do śląskiego bruku buty pozostawiły na asfalcie nieuchwytny ślad, odciskając w rozmokłym od mżawki gruncie miarową, dwustopową opowieść o wędrówce – nawet jeśli nietrwałą i ulotną, to znaczącą mój osobisty, na Górnym Śląsku rozpoczęty szlak. Myślę i pamiętam o swoim domu nawet tam, gdzie trudno myśleć o czymkolwiek innym poza majestatem gór, czy urokami wyjątkowej, uzdrowiskowej architektury. Brakuje mi arogancji, by porównać swoje wspomnienia do tego, co Zbigniew Kadłubek wzruszająco oddaje w Listach z Rzymu, miasta przemierzanego w jego tekście śląską z gruntu refleksją.  Ale intuicyjnie rozumiem, co czuł i za czym tęsknił, spełniając swoje podróżnicze marzenia. Chciał być jednocześnie tam i w domu, w Silesiirównie mu bliskiej, coadresatka jego literackiej korespondencji. I ja do domu zawsze wracam w rytmie kroków wypracowanym przez dekady stąpania po drżącym gruncie Tychów, Katowic, czy wyjątkowo mi bliskich Gliwic, gdzie spędziłem pierwsze lata dzieciństwa.
 
W języku angielskim, którym na co dzień się zajmuję z racji zawodu, jest zwrot wyrażający bezkompromisowy sprzeciw: „Over my dead body!” Po moim trupie! W śląskiej ziemi, przy niejednej drodze, spoczywają szczątki przodków, o których dzisiaj toczą się zażarte spory i kłótnie historyczno polityczne. To spory o pamięć i szacunek dla tych, którzy o nic już kłócić się sami nie będą. Nasza opowieść o własnym szlaku na ziemi wymaga sprzeciwu, kiedy ktoś naszą przeszłość próbuje nadpisać jak palimpsest, bezpowrotnie zamazując śląskie ślady. Górny Śląsk to dla mnie wstrząsająca ziemia – nie tylko ze względu na liczne i często odczuwalne wstrząsy górnicze, ale też przez wstrząsające odkrycia, takie karkołomne zjazdy w dół biedaszybów naszej lokalnej historii, które trafiają się po drodze. Po drodze; przy drodze; w gruncie; zwykle na gruncie przeszłości. Tej prawdziwej i tej równie autentycznej, choć ubranej w literacką maskę, jak w Drachu Szczepana Twardocha.
 
Wiele śląskich biedaszybów czasu już zasypano i zabetonowano. Codzienne potrzeby i oczekiwania pokrywają przeszłość jak bezduszny asfalt naturalne podłoże. Drogi śląskie przyspieszają dzięki swojej nowoczesności. Przyspieszają i zostawiają za sobą na zawsze unieruchomione pod ziemią kości przodków. Niewiele już zostało nam miejsc tak istotnych dla pamięci kulturowej jak Czarna Droga w Ligocie Łabędzkiej. Aleksander Lubina usiłuje zachować ją na kartach pięknej i bolesnej powieści Margott. Tak snuje swoją opowieść: Konie dociągnęły wóz do Czarnej Drogi. Kilkanaście metrów trudu niepospolitego – utwardzonymi koleinami będzie lżej. Wiozę Czarną Drogą, znad jeziora, znad gniazda żmii resztki śmieci, korę brzozową i korzenie wierzbowe. Przy zbiegu dróg pozwalam koniom odpocząć. Zbieram u rozwidlenia drogi suchą wierzbinę. Wracam nad brzeg jeziora, rozpalam ogień i palę, czego zakopać się nie dało: nogę jedną, kawałek protezy, kilka zębów, kawałki materiału, plastik, gumę. Dym śmierdzi i dusi. Ognisko płonie. Z daleka widać łunę. Niech płonie. We wsi pomyślą, że to słońce wstaje lub tęcza się rozpina. Nie mam czasu, żeby czekać, aż się dopali, nie mam czasu, żeby gasić. Niech czuwają nad nim wszechmocni, którzy wytyczyli Via Negra przecinającą naszą wiejską drogę. Płonie ognisko. Niech płonie, bo ogień oczyszcza. (s. 31) Kiedy myślę o znaczeniu ognia w tym opisie, mam przed oczami obrzędy pogrzebowe dla zmarłych, o których szczątkach nikt inny nie mógł lub nie chciał pamiętać. Ogień to światło refleksji pozwalającej spojrzeć na drogę za sobą. Irlandczycy, nawet jeśli najczęściej posługują się przed wiekami narzuconą mową kolonizatorów angielskich, doceniają własne dziedzictwo kulturowe. Dbają o to, by utrzymać ścisły związek z przeszłością, nie pozwalają niszczyć portali i ścieżek wiodących w głąb czasu. Zwrot „take a trip down memory lane” odnosi się do wycieczki zarówno w przeszłość indywidualną, jak i zbiorową. Wycieczki, a właściwie wyprawy po złote runo historii o sobie i własnej wspólnocie. Czarna Droga w Ligocie nie pozwala mi przestać myśleć o przeszłości, bliskiej jak skóra. Czuję, jak w moje pięćdziesiąt już wiosen niepostrzeżenie wkracza jesień. Stopniowo tracę pamięć, własną, śląską, ludzką po prostu. A pamięć jest jak droga– linearna opowieść o tym, co mijamy w życiu i co ze sobą zabieramy, narzekając na coraz cięższy bagaż. Bez Czarnej Drogi, śląskiej drogi, zniknie nasza opowieść, znikną piechurzy i spacerowicze wciąż pamiętający trasę powrotną. Nas nie rozdziobią ni kruki, ni wrony – rozjadą nas najpewniej wehikuły niepamięci.
Profesor Tadeusz Sławek, radny sejmiku wojewódzkiego, były rektor Uniwersytetu Śląskiego pisze tak: „Straszne ugrzęźnięcie w sobie i w swojej doraźności powoduje niepowetowane, bowiem nieodwracalne, szkody. Przestaje się wówczas liczyć to, skąd przywędrowaliśmy i jakie szlaki doprowadziły nas do miejsca, w którym jesteśmy. Aroganckim gestem odsuwamy na bok tych wszystkich, którzy ścieżki te wydeptywali, a każda z nich nosi ślady ich stóp. Teraz zastąpi je beton, nieprzyjazny jakimkolwiek śladom. Ugrzęznąć w sobie, to rościć sobie prawo do nadawania rzeczywistości kształtu wyłącznie na potrzebę chwili i własnych o niej wyobrażeń, a pewność siebie, którą sobie uroiliśmy jest tak wielka, że gotowa jest zniszczyć wszystko to, co było przed nami. Zwycięstwo zapomnienia nad pamięcią, technokratycznej gadaniny zachwyconej swoimi pomysłami nad uważnym słuchaniem głosów wzywających do opamiętania. Mentalna i fizyczna betonoza, która zniszczyła juz wiele rzek, placów i ulic.”
„postanowiono zrobić coś, co ingeruje w tradycję, historię i poczucie małej ojczyzny bez pytania ludzi, którzy tę ojczyznę zamieszkują…”
 
Ligota Łabędzka
to wieś rycerska wzmiankowana w 1297 (czasy Wacława II, za 23 lata Władysław II Łokietek zostanie królem Polski, za 13 lat urodzi się król Kazimierz Wielki.) Po II wojnie światowej odebrano rodzinie Weltschków jej dobra, w tym Łabędy i Ligotę. Weltschkowie to ród podobny do Schaffgotschów, Donnersmarcków, Ballestremów. W Ligocie pozostały ślady dworu zbudowanego w roku ok. 1850, spichlerza i zabudowań gospodarczych częściowo z 1860 roku. (http://www.polskiezabytki.pl/m/obiekt/5176/Ligota_Labedzka/)\ W zeszycie Inwentaryzacji Krajoznawczej Wojewodztwa Katowickiego z 1990 znajdujemy informację, że w tym czasie dwór był już ruiną otoczona przez pozostałości dziewiętnastowiecznego parku krajoznawczego. Pani Małgorzata Wilk pouczyła mnie, że dwór przetrwał do lat osiemdziesiątych i przysłała zdjęcie z roku 1999 podziemi piwnic, lub pomieszczeń dla służby. Pani Małgorzata twierdzi, że słyszała, jakoby z dworu prowadzi/ł podziemny tunel do pałacu w Łabędach, co jest wskazówką na tyle znamienną, że tunel jako taki pojawia się w różnych przekazach ustnych, a mowa w nich o tunelach Łabędy – Stare Gliwice oraz Stare Gliwice – kościół Wszystkich świętych. Tunel/e mogą być powiązane z Piotrem Włastem i z zakonem maltańskim.
 
Proszę o uzupełnienie moich wypowiedzi, o ich przyjazne korygowanie i wypowiedzenie własnego zdania.
Będziemy pisali Książkę o Ligocie oraz Książkę o Rzeczycach wspólnie, żeby „Nas nie rozjechały wehikuły niepamięci.
Rzeczyce
5.3.14. Rzeczyce
Nazwy używane poprzednio: RETZITZ, RETTBACH (1936)
Ogólna charakterystyka Zachowany układ komunikacyjny wsi w układzie z XIX w. Dawna zabudowa miejscowości prawie całkowicie wymieniona lub przekształcona w drugiej połowie XX w. Obecnie miejscowość posiada charakter dzielnicy podmiejskiej z jednorodzinnymi domami w ogrodach.
Na północ od wsi w miejscu czynnej na początku XX w. kopalni piasku podsadzkowego Schaffgotschów Jezioro Rzeczyckie (Dzierżno Duże).
Obiekty o walorach kulturowych
Obszar 96-43
18 1 osada otwarta osada otwarta ślad osadnictwa pradzieje okres halsztacki średniowiecze (XIII w.) 19 2 osada otwarta okres wpływów rzymskich 20 3 obozowisko ślad osadnictwa epoka kamienia średniowiecze 21 4 osada otwarta okres halsztacki 22 5 obozowisko ślad osadnictwa epoka kamienia pradzieje 23 6 obozowisko ślad osadnictwa ślad osadnictwa epoka kamienia pradzieje średniowiecze 24 7 ślad osadnictwa ślad osadnictwa neolit okres wpływów rzymskich 25 8 ślad osadnictwa późne średniowiecze 26 9 obozowisko epoka kamienia 27 10 obozowisko ślad osadnictwa ślad osadnictwa mezolit wczesne średniowiecze średniowiecze 28 11 obozowisko osada otwarta epoka kamienia pradzieje 29 12 ślad osadnictwa średniowiecze 30 13 osada otwarta ? średniowiecze 31 14 osada otwarta średniowiecze (XIII-XIV w.) 32 15 osada otwarta średniowiecze (XIII-XIV w.)
2. Wykaz obiektów proponowanych do objęcia ochroną:
ul. Polna 7 dom 2 poł. XIX w. lokalne ul. Polna 11 dom 1910 r. lokalne ul. Polna dwór pocz. XX w. lokalne, bardzo zły stan techniczny ul. Polna obora pocz. XX w. lokalne, bardzo zły stan techniczny ul. Polna 3 stodoły pocz. XX w. lokalne, bardzo zły stan techniczny ul. Polna chlewnie pocz. XX w. lokalne, bardzo zły stan techniczny ul. Polna czworak pocz. XX w. lokalne, bardzo zły stan techniczny
Krzyże i kapliczki przydrożne
ul. Polna, obok posesji nr 1 krzyż przydrożny z postacią Ukrzyżowanego i figurą Matki Boskiej we wnęce. 1905 r. flankowany robiniami białymi o wymiarach pomnikowych ul. Polna 11 kapliczka wnękowa w ścianie domu 1910 r. drzwi z kutą kratą, figura drewniana św. Jana Nepomucena. ul. Polna naprzeciw posesji 29 kapliczka kubaturowa XIX w. flankowana czterema lipami ul. Kolejowa kapliczka przydrożna k. XVIII w drewniana figura Jana Nepomucena
Obiekty techniki
ul. Polna transformator słupowy l. 30. XX w.
Strefy ochrony konserwatorskiej Strefa „W” Strefa obejmuje tereny o domniemanej na podstawie badań powierzchniowych lub innych wskazówek, zawartości reliktów archeologicznych, które to obszary powinny być zastrzeżone jako tereny obserwacji archeologicznej. – strefa intensywnego osadnictwa w okresie mezolitu z pozostałościami obozowisk i pracowni krzemieniarskich. Granice strefy wyznaczają ul. Rzeczycka i brzeg zalewu .
Wszelkie prace ziemne w strefie „W” w tym też przekładki i realizacja podziemnych ciągów infrastruktury technicznej mogą odbywać się tylko pod warunkiem nadzoru archeologicznego a na terenie stanowisk archeologicznych przeprowadzenia badań wyprzedzających.

Aleksander Lubina